Z góry przepraszam za błędy ortograficzne ale pisze na tablecie.
Rozdział 8
Tymczasem u naszego głównego bohatera.
Szedłem właśnie spokojnie za feniksem, podziwiając jego kolorowe pióra, a w mojej głowie kołatały się setki niespójnych myśli.
- A co jeśli to tylko jakiś żart.
Nagle przeleciała mu myśl przez głowę.
- Nie to nie możliwe nikt nawet moi najwięksi wrogowie by czegoś takiego ne zrobili.
Odrzucił szybko to od siebie.
Wędrowali już jakiś czas przez całkowitą ciemność, gdy końcu dotarli do nowych wrót.
++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++
Tymczasem u naszych Khonowskich bohaterów.
-Sensei czułeś jakąś fale energii?
Zaniepokojona Sakura zadała pytanie swojemu nauczycielowi. Każdy z członków jej drożyny zaczął się trochę denerwować i wiercić w miejscach w których byli. Sasuke był oparty niedbale o ścianę z lekko zgiętą nogą. Sai leżał na łóżku jedną ręką i nogą przewieszoną przez nie leniwie dotykając podłogi. Sakura krążyła nerwowo po pokoju, a nasz kochany sensei siedział na krześle w niedbałej pozie zbyt dziwnej by ją opisać.
- Niestety tak i to nie jest za bardzo normalne, takie anomalie nie występują zbyt często.
- Musimy to sprawdzić.
Stwierdził z niewielkim uśmiechem dziedzic klanu Uchiha.
- NIE!!!
Po niewielkim pokoju rozeszło się stanowcze słowo szaro włosego.
- Ale dlaczego?
Jęknął niezadowolony malarz, u którego też narodziła się ciekawość. Sensei tylko westchnął i poprawił opaskę na głowie jakby nagle zaczęła go uwierać.
- Nie rozumiecie to może być tylko nikomu nie potrzebne ryzyko, a pyzatym mamy rozkazy i zabraniam wam w plątanie się w inną aferę. Zrozumieliście!
Wszyscy zgodnie jęknęli.
- Tak.
Naruto
Następne wrota były wykonane z niebieskiego kryształu od którego buchał straszny ziąb. Nasz główny bohater podszedł do niej i już chciał ją dotknąć gdy powstrzymał go krzyk ptaka.
-Nie!
Jego ręka stanęła w miejscu, a głowa powoli odwróciła nie w stronę istoty.
Już miał zadać pytanie dlaczego ale legendarny ptak sam najpierw udzielił mu tej odpowiedzi. Te wrota oddzielają świat żywych od umarłych i jeśli ich dotkniesz na pewno nie spotka cię niczego dobrego. Twoja dusza oddzieli się od ciała i zostanie wciągnięta d krainy umarłych a uwierz mi z tamtąd trudno znaleźć powrotną drogę.
- Zaraz.
Przerwał mu Naruto.
- Mówisz, że trudno znaleźć z stamtąd drogę, ale czy to jest możliwe wyjść z tamtą?
Przez chwile ptaszysko nic nie odpowiadało, aż w końcu przerwało panującą tam ciszę.
- Istnieje droga którą można się z tamtą wydostać ale nie zalicza się ona do tych najprostszych i nikomu jak dotąd nie udało się nią wrócić.
- Ale jeśli istnieje taka droga to znaczy, że ja mogę ożywić rodziców.
- Tak to prawda, ale czy zdołasz to uczynić.
Rozległ się jeszcze głos feniksa po czym przekroczyli bramę.
+++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++
- Co to za tatuaże?
Spytał się Kage. Przyglądając się misternym wzorom.
- W tych tatuażach jest zawarta cała historia klanu feniksa od pieszego człona do ostatnio.
- Przecież to tylko jakieś niezrozumiałe wzory jak ktoś mógłby je odczytać.
- Zgodnie z legendami tylko ten kto jest z krwi feniksa je odczyta, a że myślano że ten ród dawno wyginął to nikt specjalnie się nie interesował nim.
- To co teraz z nim będzie.
Zadał pytanie w przeszczeń na które nigdy nie doczekał się odpowiedzi.
piątek, 20 czerwca 2014
czwartek, 19 czerwca 2014
Ważne ogłoszenie
Mogę dodawać posty moi drodzy tak nie przewidziało się wam, jednak troche mnie nudzi że nie zostawiacie po sobie komentarzy, chociaż na moim blogu mam już ponad 6 tysięcy wejść. Dlatego postanowiłam, że jeśli nie dodacie około pięciu komentarzy to ja nie dodam nowego posta.
JoaHo
czwartek, 22 maja 2014
Ogłoszenia parafialne
W następnym tygodniu wyjeżdżam do Niemiec i nie wiem czy będę mogła jakoś dodać następne rozdziały. Więc drodzy czytelnicy informuje was, że przez najbliższe 3 miesiące może nie być żadnych nowych postów.
JoaHo
piątek, 2 maja 2014
Rozdział 7
Rozdział 7
- Co ty masz
na myśli?
W jego
głowie plątały się niezrozumiałe myśli ród, ojciec, matka. Nic nie rozumiał
przecież był sierotą, a tu nagle coś takiego. Staruszek nigdy nie chciał z nim
rozmawiać o nich, a zawsze kiedy pytał odpowiadał, że już nie żyją więc po co
się zadręczać kim byli i co by się działo gdyby żyli. Zaraz rodzice.
- Czy ty
wiesz kim byli moi rodzice?
Zapytał z
nadzieją w głosie, której nawet nie starał się ukryć i z oczami pełnymi nadziei
przypatrywał się mitycznemu stworowi.
- Chodź
za mną.
Wielkie
ptaszysko odwróciło się do niego i wleciało do wielkich wrót, które nagle się
pojawiły machając majestatycznymi skrzydłami rzucając poświatę na wszystko
dokoła. Wrota były zrobione całe ze złota gdzieniegdzie były przyciemniane i
ozdobione ornamentem przypominającym winorośl, która wspinała się na sam
czubek, by utworzyć tam płonący kwiat. Zerknął jeszcze raz na bramę i pobiegł
do feniksa znikając w ciemności, a za nim brama najpierw się zamknęła, a potem wsiąknęła
w ziemię. Jednak nie cała kwiat odfrunął w górę w nieznanym kierunku, ale tego
już blondyn nie zauważył.
++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++
Tymczasem przy ciele naszego głównego
bohatera.
Po rozmowie
z lisem krótkowłosy wziął z kąta ciężki drewniane krzesło i usiadł koło staromodnego
łózka trzymając swoją dłoń na nadgarstku przyjaciela, który był przeraźliwie
gorący i sprawdzał co chwila puls. Po kilku minutach przerwał panującą tam
ciszę.
- Nic nie
możemy zrobić, żeby mu pomóc?
Zapytał się
rudego demona, obok niego, który teraz miał tylko jeden ogon. Zwierzę tylko
westchnęło cierpiętniczo, jak to on i odparło.
-
Niestety nic nie zrobimy te ataki mają coś wspólnego chyba ze zmianami
genetycznymi w jego ciele, jakby nadal był zapieczętowany w nim to może coś bym
zdziałał ale w tej sytuacji możemy tylko czekać jak się dalsze zdarzenia
potoczą.
Opuścił swój
pyszczek na małe łapki i cierpliwie czekał na jakikolwiek znak.
Nagle ciało
blondyna zaczęło świecić czerwono złotą poświatą, która po chwili uformowała
się we wstęgi chakry. Ciało uniosło się na łóżku, a bezwładna głowa opadła do
tyłu bez sił. Wstęgi chakry najpierw kręciły się szybko wokół ciała, a
następnie oplatały młodą postać, aż nie zostało żadnego wolnego kawałka skóry
na ciele, bez nich. Nagle na brzuch zaczęła tworzyć się bulwa jakby z ognia,
która po dłuższym czasie zamieniła się w pączek kwiatka zbudowany z ognia i
oplatany wstęgami płomieni. Chwilę on się nie ruszał, a dwie postacie patrzyli
na to jak urzeczeni. Nagle zaczął się ruszać, by po chwili rozkwitnąć.
-
Niemożliwe!
Krzyknął lis
obok nic nie rozumiejącego Mizukage.
- Co się
stało? Odpowiedz mi.
Panikując
teraz zażądał odpowiedzi. Lis spojrzał na niego tylko krwistymi tęczówkami i
odparł jakby nie wierząc.
-
Ród feniksa odżył.
Oboje
siedzieli jeszcze chwilę i gdy fioletowo oki chciał zapytać co to za ród kwiat
znowu ożył. Zaczął się obracać z niewiarygodną prędkością, nagle zastygł i
jakby rozlał się po czerwono-czarnej chakre otaczającej ciało. Po chwili
zastygł, a masa zaczęła wchłaniać się przez skórę, na której zaczęły pojawiać
się piękne czerwono-czarne tatuaże.
+++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++
Tymczasem.
Shinobi
Konohy wędrowali po mieście szukając hotelu.
- Mam dziwne
uczucie.
Odezwał się
Sasuke. Na co inni nic nie odpowiedzieli tylko poszli dalej.
+++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++
Zapraszam na http://przepisysebikaiasi.blogspot.com/ chociaż jest tam tylko narazie jeden przepis. :D
czwartek, 1 maja 2014
Rozdział 6
Rozdział 6
Naruto.
Niczego nie
widział ani niczego nie słyszał. Unosił się w czarnej pustce starając się sobie
przypomnieć jak się tu znalazł. Jedyne co czuł to ogromny ból otaczający go
całego. Nie mógł nawet ruszyć małym palcem by nie poczuć jak przez jego ciało
przechodzi fala bólu. Nagle w pustce zaczęły się unosić niewielkie czerwone kropelki.
-Co to jest?
Z jego ust
wydarło się zapytanie, które szybko pożałował, bo czuł jakby mu ktoś usta
przypiekał żywym ogniem. Po chwili czerwone krople zaczęły go otaczać i wirować
coraz szybciej koło niego. Teraz zamiast wszechogarniającej czerni widział
tylko wirującą czerwień, która po chwili przyległa do jego skóry. Naruto poczuł
lekkie pieczenie, które po chwili zamieniło się w kojące ciepło które zabrało
ze sobą cały ból. Tajemnica substancja oderwała się od niego i poszybowała w
górę. Zbiła się w jednym miejscu i zaczęła się kształtować w ogromnego ptaka
otoczonego płomieniami. Zwierzę popatrzyło się na blondyna swoimi oczami, które
miały barwę jak płynna lawa. Po kilku minutach czy też nawet godzinach, nie
wiadomo mistyczne zwierzę przybliżyło się do niebieskookiego.
- Czym ty
jesteś?
Spytał się,
lecz ono nic nie odpowiedziało i dalej milczało. Gdy ta sytuacja zaczęła
niezmiernie irytować mężczyznę i już myślał, że nigdy nie uzyska odpowiedzi,
usłyszał najpiękniejszy głos jaki kiedykolwiek obił mu się o uszy.
- Jam jest
Feniks.
Silny i
stanowczy głos odbił się od niewidzialnych ścian tworząc echo.
+++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++
Tymczasem.
W czasie kiedy młody Uzumaki leżał
nieprzytomny pod opieką lisa Yagure trochę spanikowany biegł do jego domu. Nawet nie zwracał uwagi
na to, że potrąca po drodze zadziwionych przechodniów, którzy zauważali ich władcę
tylko kiwali głowami. Mijał drogi, ulice i zaskoczonych przechodniów wzbijając
za sobą tumany pyłu i kurzu. Gdy do drzwi mieszkania dobiegł Kage, nawet nie kłopotał
się z cichym wejściem do budynku, tylko mocno trzasnął drzwiami. Szybko znalazł
się w pokoju należącym do blondyna i zamknął za sobą kolejne drzwi.
Na łóżku cały spocony leżał
spokojnie mimo całej sytuacji młody mężczyzna, przy którym siedział zmartwiony
lis, który co chwilę ogonem sprawdzał jego stan.
Gdy tylko zobaczył fioletowokiego
uspokoił się odrobinę i zaczął tłumaczyć, jak weszli do domu i resztę zdarzeń.
++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++
Tymczasem w biurze.
-Jak myślicie co się stało, że tak
szybko stąd wypadł?
Zadał pytanie w ciszę młody Uchiha,
gdy minęło już kilka minut od niespodziewanego zdarzenia jakie tu miało
miejsce. Reszta tylko spojrzała po sobie w zamieszaniu.
- Nie mam zielonego pojęcia ale chodźmy
stąd to nie wypada by być w biurze Mizukage
kiedy go nie ma.
Reszta tylko skinęła mu głowami bo
dobrze wiedzieli, że gdyby coś zaginęło byli by pierwszymi podejrzanymi i
ruszyła za nim po drodze mijając miłą sekretarkę, która wcześniej im pomogła i pożegnali
się z nią.
+++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++
Naruto
- Co ty tu robisz?
Po nie wiadomo jakim czasie w próżni
rozległo się pytanie, a zaraz po nim następne.
- Czy to ty był powodem tej choroby?
Ptak podfrunął do chłopaka tak blisko,
że aż go zapiekła skóra i odpowiedział spokojnym i melodycznym tonem.
- Tak to ja. A teraz nadszedł czas byś
poznał prawdę o swoim rodzie.
Po twarzy niebieskookiego rozprzestrzeniło
się zaskoczenie.
- Co ty masz na myśli?
piątek, 18 kwietnia 2014
Po prostu Wesołych Świąt
Siedzi sobie baran na zielonej łące.
A wkoło hasają wesołe zające.
Bawią się i śmieją, wniebogłosy krzyczą.
Że w te piękne święta, radości Ci życzą.
Życzę wszystkim czytelniką mojego bloga i
dziękuje, że ze mną tak długo wytrzymaliście
Joa Ho.
sobota, 8 lutego 2014
Rozdział 5
Tymczasem.
Hakate, jak
i reszta jego drużyny przez chwile patrzyła jeszcze w miejsce w którym zniknął
Lis. W końcu otrząsnęli się z tego letargu i zwrócili się do strażników. To
jest przepustka, którą dostaliśmy od Hokage, czy możemy spotkać się z waszym
przywódcą jeśli to możliwe jak najszybciej? Wyczekująco wpatrywał się w dwóch
brunetów. Podszedł do nich Chang i drapiąc się lekko po brodzie wziął zwój od
szarowłosego. Podał go swojemu bratu, który szybko przeczytał tekst znajdujący
się tam.
- Wszystko
się zgadza, chodźcie za mną zaprowadzę was do Mizukage.
Cztery osoby szybko przekroczyły bramę i prowadzone
przez chunina zobaczyły po kilku krokach przecudny widok panoramy wioski.
Architektura
całkowicie różniła się od tej co znali ze swojej ojczystej wioski. Budynki były
ogromne, nie posiadające ostrych kątów i wysokie z ogrodem na dachach. Na
obrzeżach wioski ciągnęły się wysokie góry, a w centrum wioski znajdował się
wielki kamienny budynek, wielkością przerastającą wszystkie inne. Wszędzie
rosły rośliny, a gdzieniegdzie
znajdowały się małe domki mieszkalne w kształcie kół. Wszystko pokrywała
niewielka warstwa mgły.
-
Niesamowity widok, prawda.
Podziwianie
przerwał im głos ich przewodnika. Wszyscy zgodnie pokiwali głowami na tak i
udali się w dalszą drogę, zostawiając przy bramie handlarza.
++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++
Tymczasem w innej części wioski.
Na podłodze
w targanym bolesnymi skurczami ciele leżał blondwłosy chłopak w płaszczu, który
sunął mu się aż na ramiona, a koło niego siedział lis który uśmierzał ból
ruchami świecącego na czerwono ogona. Po kilku chwilach, minutach, godzinach,
czy nawet dniach blondyn, w końcu uspokoił się na tyle by lis mógł odsapnąć i
zwiększając swój rozmiar i uwolnić więcej ogonów. Owinął nimi ciało blondyna i
położył go do łózka. Rudzielec nie chcąc zostawiać swojego przyjaciela samego
wezwał w kłębach dymu mniejszego lisa.
-
Aki przekaż możliwie jak najszybciej i dyskretnie Yagurze, że Naruto znów miał atak, tylko że tym
razem o wiele mocniejszy.
- Hai!
Krzyknął i już go nie było, a dwoje przyjaciół w
tym jeden nieprzytomny zostali sami.
- Naruto, Naruto, dlaczego
jesteś tak uparty.
Westchnął i położył się obok niego.
+++++++++++++++++++++++++++++++++++++++
Tymczasem.
Czwórka
shinobi właśnie dotarła do głównego budynku w Kirigakure no Sato położonego
w środku wsi. Weszli do środka prowadzeni dalej przez bruneta. Idąc
schodami weszli na ostatnie piętro gdzie po lewej stronie mieścił się
sekretariat. Sekretarką była młoda dziewczyna o fioletowych włosach zapiętych w
wysoki kucyk, przez który przechodziły cztery senbory. Jej oczy były ciepło
czekoladowe, okalane kaskadą grubych ciemno fioletowych rzęs. Karnacje miała
dość bladą i nie wyróżniała się żadnymi znakami szczególnymi. Ubrana była w
białą bluzkę z kołnierzykiem na guziczki i czarne wygodne spodnie. Ogólnie
wyglądała na czterdzieści lat.
- Dzień dobry w czym mogę służyć.
Uśmiechnęła się do nich ciepło.
- Przyślijmy z misją od naszej Hokage, mamy dostarczyć pewien zwój
Mizukage i przetransportować kogoś z tej wioski do naszej.
Też ciepłym tonem odparł Kakashi.
- Oczywiście proszę chwilę poczekać.
Wstała i ruszyła w stronę masywnych drzwi znajdujących się po prawej
stronię. Lekko zapukała i zniknęła za nimi. Po chwili było tyko słyszeć dwa
głosy ze środka, aż starsza pani wyszła i gestem zaprosiła ich do środka. Biuro
było podobnie urządzone jak Tsuname, różniło się tylko kilkoma elementami,
takimi jak dodatkowe regały z książkami, innymi obrazami i kolorami w biurze.
Na środku tego biura siedział młody szatyn o spłowiałych włosach i fioletowych
oczach. Jego twarz przecinała pionowa blizna na policzku. Ubrany był w zielono
czarne szaty.
- Miło was widzieć.
Posłał im wielki uśmiech.
- Już wiem po co się tu zjawiliście, ale co ty tu robisz Chang?
Zwrócił się z pytaniem do chunina.
- Chciałem
tylko donieść, że Lis powrócił z misji.
Odparł z
ukłonem.
- Świetnie
tego gada to nigdy nie mogę dopaść.
Zażartował.
- Teraz możesz
wyjść, dziękuje za wiadomość.
Odprawił go
ruchem dłoni.
- A co do
was to macie zwój?
- Tak, oto
on.
Szarowłosy z
szacunkiem rzekł, a Sasuku wyjął z kadłuby mały zwój i podał mu go. Mizukage
czytał go przez chwilę, a na koniec z uśmiechem rzekł.
- Ok.
Wszystko się zgadza. Moja sekretarka zaprowadzi was do waszych pokoi, a ja
jeszcze musze coś zrobić. Prześpijcie się spotkamy się w tej sprawie jutro koło
czternastej.
Już mieli
wyjść, gdy na środku biurka zmaterializował się mały lis.
- On znowu
ma atak, tym razem jest jeszcze gorzej.
Powiedział tylko i zniknął. Zostawiając nic
nie rozumiejących shinobi z Konohy i przestraszonego Yagure.
Subskrybuj:
Posty (Atom)

